|  |  Ósma mruczanka Pewnego zimnego ranka Krzyś chciał pozjeżdżać na sankach. A, że nie kiepskim był chujem Myślał, że się pedał(uje).
Nad pojazdem brak kontroli, W dom Puchatka się wpierdolił. Tam brygada spoczywała, Jakby na ciotę czekała.
Kubuś zajebał bejsbolem. "Ale odjazd! Ja pierdolę!" - krzyknął Tygrys, po czym cwela Czym się dało napierdzielał.
Kłapouch opanowany Strzelił Krzycha w ryj jebany. "Drech nie żyje" - pomyśleli. Już oblewać to zaczęli. Wtem obudził się pedałek I przeczołgał się kawałek.
Akcję Prosiak uratował: Łańcuchową przepiłował Seksowne ciałko krzysiowe, Co ruchało Pana Sowę.
Zakopali je w ogrodzie, Co ostatnio było w modzie. Królik jednak im wygarnie: "A co jak nas blue-patrol zgarnie?" Odparł Kubuś: "Nie bądź głupi, Zwiniesz kasę - się ich kupi!"
Tak oto z samego rana, Zginął Krzyś - pipa jebana.
Autor: Ania (tabitha@poczta.onet.pl)

|