Księga szesnasta

Podniosła do góry Zosia swój szpikulec.
Tadek ją łagodził mówiac bardzo czule,
Lecz na nic się nie zdały Tadeusza słowa,
Bo do ciosu Zosia była wnet gotowa.
Jednym szybkim ruchem opusciła ostrze,
Mówiąc przy tym z pasją "Zgiń! Przepadnij! Łotrze!"
Tadek zamknął oczy na śmierć się szykując,
A po chwili słyszał jak ona pokrzykując*
Rzucała ku niemu słowa pełne złości.
"Zosiu, nie trafiłaś? Z takiej odległości?!"
Tako rzekł Tadeusz zdziwiony jej zezem.
"Jak mogłaś nie trafić, gdy bez ruchu leżę?"
Nagle do pokoju wpadł pan Podkomorzy
I strzałem ze strzelby Zosię wziął położył.
Odpiął Tadeusza i wyciągnął z łóżka.
Z ust Zosi spłynęła krwi czerwona strużka.
Spojrzał na nią Tadek i zapłakał rzewnie,
Bo się nie ruszała - już nie żyła pewnie.
Lecz jakże się mylił. Okazać się miało,
Że Tadek o Zosi wiedział bardzo mało,
Bowiem Zosia nagle przy łóżku stanęła,
Krzyknęła "O kurwa!" i nóżką tupnęła.
Włosy jej urosły, zęby wydłużyły,
A zamiast paznokci szpony pojawiły.
Tadek z Podkomorzym patrzyli z przestrachem
Na to co się dzieje pod dworku tym dachem,
A po chwili Zosia okrutnie zawyła
I chłopy patrzyli prosto na wampira.


* - drobna zmiana. W oryginale było Z. , ale jako, że skróty wygladają niezbyt dobrze zamieniłem postanowiłem zmienić to na zawierający tyle samo sylab wyraz - "ona"



Stronę stworzył, oraz dodał polskie literki do utworów Tomasz 'Merlin' Kolinko w roku pańskim 1999 / 2000. Oryginał znajduje się pod adresem http://www.sprint.com.pl/~tom/pt