Księga dwudziesta
"Jestem prezydentem! Jestem prezydentem!"
Krzyczał pan Tadeusz stając za zakrętem.
Czy się będąc w kiblu uderzył czymś w głowę,
Że teraz tu krzyczał takim oto słowem?
W każdym to bądź razie krzyczeć nie przestawał
I w tych swoich krzykach szalonym się zdawał.
Zdziwił porywaczy- bardzo ich zaskoczył
Krzycząc głośno na nich patrząc prosto w oczy.
Jeden więc z bad guy'ów rąbnął go po karku
I Tadeusz upadł tłukąc szkło w zegarku.
A, że Tadek bardzo kochał swój zegarek
Nie minąło nawet sekund kilka parę,
A on używając wiedzy swej karate
Skopał terrorystów- stał się dla nich katem.
Zanim jednak wszyscy byli załatwieni
Jeden prosto w scianę zdążył raz wystrzelić.
No i stał się chaos. Wiatr hulał w kabinie,
A ludzie krzyczeli "Zginiem! Jezu! Zginiem!"
Pojawił się pilot i mówi te słowa:
"Tak więc katastrofa jestże już gotowa.
Jedno tylko wyjscie glowę moją truje:
Trzech musi wyskoczyć - to nas uratuje!"
Pierwszy powstał Anglik, usta w piwie zmoczył
Wykrzyknął "Za Anglię!" i zaraz wyskoczył.
Drugi Francuz stanął. Łyk wina obalił
Wykrzyknął "Za Francje!" z plane'u się oddalił.
Widząc sytuację Tadek wstał odważnie,
Wódkę wypił z gwinta, rozejrzał uważnie.
Teraz Tadek głośno "Za Mozambik!" rzucił
Złapał w pół Murzyna i wziął go wyrzucił.
Stronę stworzył, oraz dodał polskie literki do utworów
Tomasz 'Merlin' Kolinko w roku pańskim 1999 / 2000. Oryginał znajduje się
pod adresem http://www.sprint.com.pl/~tom/pt